Kułacy
Kolektywizacja faktycznie nie była przeprowadzana stricte przymusowo. Niewielu chłopów zostało faktycznie siłą wciągniętych do kołchozów. Stosowano bowiem bardzo prostą metodę - jeżeli jakiś chłop nie chciał przynależeć do kołchozu, to zostawał ogłoszony kułakiem. A wówczas z kułakami toczyła się w Rosji radzieckiej prawdziwa wojna. Nakładano na nich tak ogromne obciążenia podatkowe, że funkcjonowanie takiegoż gospodarstwa było po prostu niemożliwe - nawet geniusz gospodarki nic by nie zdziałał. Każdy chłop - chcąc dalej chłopem zostać - zwyczajnie musiał się na włączenie do kołchozu zgodzić. Gdy jednak faktycznie odmawiał tegoż i zostawał kułakiem wyciągano przeciw niemu cięższą artylerię. Kułaków podzielono bowiem na trzy grupy. Grupę pierwszą - tą według władz najbardziej niebezpieczną - po prostu deportowano na daleką Syberię, gdzie pozostawiano ją bez żadnego niemal dobytku, który oczywiście konfiskowano, co oczywiście bardzo często kończyło się śmiercią całych rodzin. Na Syberii znalazło się w wyniku kolektywizacji około półtora miliona ludzi. Dlaczego w ogóle ludzi tych deportowano? Władze uważały bowiem, że kułacy stanowią ogromne zagrożenie dla kolektywizacji, bo swoją postawą wpływają na resztę chłopstwa, również tego mniej zamożnego.